poniedziałek, 18 marca 2013

~Poniedziałek~

Poszłam dzisiaj do szkoły z nadzieją że, nie spotkam dzisiaj swojego największego szkolnego wroga. Tym wrogiem jest jedna z dziewczyn w mojej klasie. Nic mnie tak nie wkurza w ludziach jak przechwalanie się dyrygowanie i dziwne teksty, takie osoby są moim zdaniem najgorsze i właśnie tym przypadkiem jest ona. Z grzeczności nie wymienię imienia ani nazwiska to aż taka chamska nie jestem. Niestety musiałam ją oglądać ale trudno takie jest życie nie mamy względu na to co może się zdarzyć.W szkole muszę przyznać było nawet fajnie. Na przerwach oczywiście dużo śmiechu a na niektórych lekcjach kompletne opanowanie i spokój. W moim przypadku tak się nie da niby jestem spokojna ale nie mogę siedzieć spokojnie słuchając co nauczyciele do mnie mówią gdy ich kompletnie nie rozumiem.  Sorry ale taka już jestem. Wracając z Elizą ze szkoły musiałyśmy odebrać jej  brata. Szłyśmy mając nadzieje, że zdążymy na autobus . Było bardzo zimno wiatr wiał strasznie. Gdy dochodziliśmy do przystanku okazało się, że autobus już odjeżdżał także nie było żadnej szansy aby nim pojechać, lecz brat Elizy zrobił nam taka awanturę, że szok. Stwierdził ,że on nigdzie się nie ruszy bo on chce jechać autobusem i koniec. Mówię wam buntownik i agresor nie chcielibyście tego przeżyć. W niektórych chwilach współczuję Elizie, że ma takiego brata. W domu jak zawsze oglądałam TV i słuchałam muzyki. Dzień minął mi bardzo miło i przyjemne chodź momentami było trochę trudniej 1_1.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz